MŚ 2018: Na szóstkę z Serbią – Polacy jedną nogą w półfinale!

Polscy siatkarze
Foto: gettyimages.com

Cóż to był za dzień! Najpierw reprezentanci USA rozbili Rosjan 3:0, a wieczorem to Polacy zrobili show na włoskiej ziemi. Biało-czerwoni w kapitalnym stylu pokonali reprezentację Serbii 3:0 (28:26, 28:26, 25:22), dzięki czemu jedną nogą są już w półfinale mistrzostw. 

Polacy rozpoczęli dzisiejszą batalię w składzie: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Artur Szalpuk, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Fabian Drzyzga i Paweł Zatorski. Po drugiej stornie siatki pojawili się: Uroś Kovacević, Marko Ivović, Nikola Jovović, Aleksandar Atanasijević, Marko Podrascanin, Srećko Lisinac oraz Nikola Rosić. W składzie Serbów pojawiły się liczne roszady, a my skończyliśmy z Mateuszem Bieńkiem na pokładzie.

Rangi tego spotkania nikomu nie trzeba było przypominać, bo na początku obie drużyny wymieniały cios za ciosem. Dwa błędy w ataku popełnił Kuba Kochanowski, ale szybko odrobiliśmy starty (7:7). Biało-czerwoni mieli dość spore problemy ze skończeniem akcji. W spotkanie kapitalnie wszedł Bartosz Kurek, który przez całą partię utrzymywał wysoką skuteczność. Za Kochanowskiego, który nie zaczął najlepiej, pojawił się Mateusz Bieniek. Serbowie na drugą przerwę techniczną schodzili z trzema oczkami przewagi. Marko Ivović dwukrotnie ustrzelił Michała Kubiaka, co skłoniło Heynena do przerwania gry. Dopuściliśmy się kilku błędów, po których szybko odrobiliśmy straty, po czym serbski szkoleniowiec wziął czas (17:19). A my dzięki zagrywce Bieńka wyrównaliśmy wynik (21:21), przez co Grbić wykorzystał drugi czas. Strata dwóch punktów (21:23) zmotywowała naszych siatkarzy i szybko wyrównaliśmy wynik. Po zaciętej walce na przewagi wygraliśmy 28:26.

Serbowie spięli się i w drugą partię zaczęli z wysokiego C (3:6). Zdecydowaną różnicę na boisku robił Bartosz Kurek, którego każdy atak znajdował się w ,,pomarańczowym”. Trzypunktowa przewaga Serbów utrzymywała się również w dalszej części seta (9:12). Zagrywka Mateusza Bieńka i blok na Aleksandarze Anatansijeviciu pozwoliły nam wyrównać (13:13), a Nikola Grbić przerwał grę. Po stronie Serbów zaczynały wkradać się nerwy, a na drugą przerwę techniczną biało-czerwoni schodzili z dwupunktową przewagą. Średnio przyjmującego Ivovicia zastąpił Petrić, a za Atanasijevicia wszedł Luburić, zaś u nas czas na podwójną zmianę (19:18). Niestety dwa małe błędy w końcówce pozwoliły Serbom wyjść na prowadzenie (22:23). Wówczas polski szkoleniowiec poprosił o czas. I od tego momentu zaczęła się wyrównana gra na przewagi. Bartosz Kurek ustrzelił serbskiego przyjmującego (25:24), ale po przerwie dla Serbów zepsuł zagrywkę. Zachowanie zimnej krwi i koncentracja do samego końca pomogły nam wygrać 28:26.

Serbia bezradna! Serbia na kolanach! Polacy od pierwszych akcji weszli w trzecią odsłonę kapitalnie (6:4), odskakując rywalom z akcji na akcję. Pod siatką zrobiło się gorąco – sytuację sprowokował Uroś Kovacević, przy czym nasi zawodnicy nie odezwali się ani słowem. Kubiak i Serb otrzymali czerwoną kartkę, ale czy nasz zawodnik otrzymał czerwony kartonik zasłużenie? Na pierwszą przerwę techniczną Polacy schodzili z dwoma oczkami przewagi. Z naszej przewagi nie zostało już nic (10:10), po czym Heynen przerwał grę. Na boisku pojawili się Schulz i Łomacz i starty zostały szybko odrobione. Mateusz Bieniek najpierw popisał się pojedynczym blokiem, po czym zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki (17:14). Nasz jedyny mankament – NIE POTRAFIMY OTRZYMAĆ PRZEWAGI!  Przy stanie 17:17 polski trener poprosił o czas, by zmotywować swoich podopiecznych. I znów byliśmy świadkiem emocjonującej końcówki. Bartosz Kurek zdobył asa serwisowego (22:20), a Grbić wziął czas. Od tego momentu to Polacy prowadzili grę pod własne dyktando. Biało-czerwoni wygrali 25:22, dzięki czemu jedną nogą znaleźli się w półfinale.

Jutro o tej samej porze biało-czerwoni mierzą się z Włochami, którzy są pod ścianą po porażce z Serbami. W równoległej grupie kilka godzin wcześniej o pierwsze miejsce w grupie zagrają Stany Zjednoczone i Brazylia. Rosjanie dziś odpali z turnieju po blamażu z USA.


  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*