MŚ 2018: Miało być łatwo i przyjemnie, a było ciężko i nieskutecznie. Polacy bezradni…

Bartosz Kurek
Foto: gettyimages.com

Pierwsza porażka w turnieju już za nami. Polscy siatkarze w pierwszym spotkaniu drugiej fazy mistrzostw świata rozgrywanych w Bułgarii i Włoszech przegrali z Argentyną 2:3 (25:16, 19:25, 23:25, 25:23, 14:26). Musieliśmy poradzić sobie dziś bez Michała Kubiaka, który z powodu zatrucia nie mógł zagrać. To była dla nas cenna lekcja. Oby zaowocowała w wygraną z Francją i Serbią. 

Polacy zaczęli z wysokiego C! Po asie serwisowym Piotra Nowakowskiego prowadziliśmy już 5:1, co skłoniło argentyńskiego szkoleniowca do przerwania gry. Reprymenda dla zawodników niewiele pomogła, gdyż na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy z pięciopunktowym prowadzeniem. Dalsza część seta przebiegała pod nasze dyktando (11:3, 12:6). Kapitalnie spisywał się Bartosz Kurek oraz Artur Szalpuk. Mniej gadania, więcej grania – Argentyńczycy niebezpiecznie się do nas zbliżyli i przy stanie 13:10 Vital Heynen postanowił przerwać grę. Przerwa przyniosła skutek – biało-czerwoni znów odskoczyli rywalom (19:12). Czas na podwójną zmianę – wchodzą Schulz i Łomacz, schodzą Kurek i Drzyzga oraz Nowakowskiego zmienił  Mateusz Bieniek. Może nie był to łatwy set, ale wygrywamy go pewnie 25:16 zatrzymując w ostatniej akcji Gonzaleza.

Druga partia rozpoczęła się od dość wyrównanej walki (4:4, 7:6). Z tym, że nasza gra była bardzo nerwowa i nieskuteczna. Argentyńczycy po raz pierwszy w spotkaniu wyszli na prowadzenie (8:9). Nasza gra nie przypominała tej z poprzedniej rundy – popełnialiśmy wiele błędów, mieliśmy słabe przyjęcie oraz byliśmy nieskuteczni w ataku. Nie wyglądało to najlepiej, a po naszej stronie panował chaos. Nieskutecznego dziś Aleksandra Śliwkę zmienił Bartosz Kwolek. Przy stanie 14:18 dla rywali Heynen poprosił o czas. Ale reprymenda od trenera nic nie przyniosła – Argentyńczycy robili z nami co tylko chcieli. Przegrywamy 19:25.

Co się stało z naszą drużyną tego nie wie nikt. Już na pierwszą przerwę techniczną Argentyńczycy schodzili z czteropunktowym prowadzeniem. Brak jednego zawodnika nie powinien odbijać się na całej drużynie. Vital Heynen postanowił wprowadzić podwójną zmianę – Dawid Konarski zastąpił Kurka, a za Drzyzgę pojawił się Łomacz, która zaczęła przynosić efekty. Niestety feralnie uderzył się Lopez, który z problemami ale jest w stanie kontynuować grę. Jeśli odrobiliśmy starty do rywali, oni w szybkim tempie odskakiwali nam na dwa punkty. Na boisko wraca Śliwka, schodzi Kwolek. Przy stanie 16:19 dla rywali polski szkoleniowiec postanowił przerwać grę, bo set zaczął wkraczać w najważniejszą fazę, a zaczynało robić się niebezpiecznie. Wszystko wskazywało na to, że przegramy, jednak od stanu 20:24 doprowadziliśmy do stanu 23:24, jednak ostatecznie to Argentyńczycy zdobyli kluczowy punkt.

Jak zawodzi, to już wszystko. Początek kolejnego seta idealnie to pokazał, kiedy nasza gra dalej się nie poprawiała. Na pierwszą przerwę podopieczni Julio Velasco schodzili z dwupunktową przewagą. Nie istnieliśmy na zagrywce, a o skutecznym ataku mogliśmy tylko pomarzyć. A może warto marzyć?! Po raz pierwszy od dłuższego czasu wyszliśmy na prowadzenie, dzięki blokowi Śliwki (12:11). Od tego momentu walka toczyła się punkt za punkt. Na drugą przerwę techniczną to nasi rywale schodzili z jednym oczkiem przewagi. Od stanu 17:17 rywale poczuli wiatr w żagle i zaczęli nam ponownie odskakiwać. Zdołaliśmy odrobić straty dzięki niezwodnemu dziś Konarskiemu, a na tablicy widniał wynik 20:20. Dalej walka toczyła się w rytmie punkt za punkt, którą ostatecznie wygraliśmy 25:23.

Początek tie-breaka to wymiana błędów z obu stron, po czym to Polacy zaczęli popełniać ich więcej (3:6). Przy lekkiej pomocy naszych rywali oraz naszej lepszej dokładności szybko doprowadziliśmy do remisu (7:7). Set zaczynał wchodzić w finałową fazę, a to rywale prowadzili dwoma oczkami (9:11). Za dużo chaosu, za dużo niedokładności… A do tego rozpoczęliśmy małą awanturę z wideo weryfikacją. Zaczęły się kłótnie, wkradły się nerwowe a przede wszystkim niepotrzebne emocje, co udzieliło się Argentyńczykom. Blok Kochanowskiego i piłka meczowa dla Polski (14:11)! Podopieczni Julio Velasco szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie (14:15). Ostatecznie przegraliśmy 14:16 i odnotowaliśmy pierwszą porażkę w turnieju.

Jutro o godz. 19:40 zmierzymy się z reprezentacją Francji. Jeszcze nie wszystko stracone!


  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*