LM: Lewy strzela, a Ronaldo płacze, czyli Champins League w pigułce

Cristiano Ronaldo
Foto: gettyimages.com

Cóż to był za wieczór z Ligą Mistrzów! Jeden mecz przeganiał drugiego pod względem emocjonalności. W każdym z ośmiu spotkań padły co najmniej dwie bramki! Padło wiele kapitalnych goli oraz trochę kontrowersyjnych decyzji podjętych przez arbitrów. Przyjrzyjmy się spotkaniom z bliska. 

Ajax Amsterdam 3:0 AEK Ateny (godz. 18:55)

Ajax w całym spotkaniu pokazał swoje dwa oblicza. Pierwsza połowa w wykonaniu Holendrów dawała wiele do życzenia. Choć mieli optyczną przewagę, to nie zdołali stworzyć żadnej klarownej akcji. Obrona AEK-u mogła się podobać, ale cała pierwsza połowa była nieco nudna. W drugiej połowie ekipa z Holandii zaczęła się rozkręcać i już w 46. minucie Nicolas Tagliafico zapewnił Ajaxowi prowadzenie. Wynik podwyższył Donny vam de Beek, a wynik w końcówce ustalił ponownie Tagliafico. W drugiej części spotkania zespół z Grecji grał tak jak rywal im pozwalał.

Szachtar Donieck 2:2 TSG 1899 Hoffenheim (godz. 18:55)

Mecz w Charkowie rozpoczął się z wysokiego C, gdyż już w 6. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Florian Grillitsch, który lobem trafił do bramki. Gospodarze musieli wziąć sprawy w swoje ręce i szybko odrobić straty, co im się udało, dzięki świetnemu rajdowi lewą flanką Ismaily’ego. Jeszcze w pierwszej połowie zespół prowadzony przez zaledwie 31-letniego Negelsmanna wyprowadził na prowadzenie Havard Nordtveit. Wszystko wskazywało, że konkretniejszy Hoffenheim wywiezie trzy punkty i zrobi dobry krok w stronę trzeciego miejsca w grupie, jednak nic bardziej mylnego! W 81. minucie z około 30-metrowego dystansu rakietę odpalił Maycon. Strzał był nie do obrony, a spotkanie zakończyło się remisem.

Benfica Lizbona 0:2 Bayern Monachium (godz. 21:00)

Wszyscy byli bardzo zdziwieni, kiedy na światło dzienne wyszły składy obu zespołów. W drużynie Niko Kovaca pojawił się Renato Sanches. Kibice oglądali pierwsze minuty z drżeniem serca, jednak tylko do 10. minuty, kiedy to po świetnie rozpoczętej akcji właśnie przez Sanchesa do bramki między nogami Aleksa Grimaldo strzelił Robert Lewandowski. Była to 400. bramka ,,Lewego” w karierze oraz 46. gol w Lidze Mistrzów. Gospodarze dzielnie walczyli, jednak nie mieli sposobu na dobrze dysponowanych Bawarczyków, którzy z pełną świadomością kontrolowali spotkanie. W 54. minucie wynik podwyższył Renato Sanches, który ponownie rozpoczął akcję, a na koniec sam trafił do siatki. To był zdecydowanie jego mecz – Portugalczyk pokazał się z bardzo dobrej strony. Skórę Bawarczykom kilka razy musiał ratować Manuel Neuer, który kapitalnie bronił strzały gospodarzy.

Manchester City 1:2 Olimpique Lyon (godz. 21:00)

Takiego wyniku nie spodziewał się chyba nikt! Przyjezdni już w pierwszej połowie ustalili wynik spotkania, którego później skutecznie i spokojnie bronili. Mistrzowie Anglii mieli duże kłopoty w starciu z 3. drużyną Ligue 1, a Pep Guardiola oglądający spotkanie z trybun (został zawieszony przez UEFA za mecz z Liverpoolem jeszcze w poprzednim sezonie) mógł zastanawiać się, czy to na pewno gra jego drużyna. Najpierw w 26. minucie do bramki trafił Maxwel Cornet, a kilkanaście minut później wynik podwyższył Nabil Fekir. Po przerwie Francuzi ze spokojem mogli już kontrolować spotkanie, ale Anglicy musieli gonić. Ostatecznie w 67. minucie po efektownym dryblingu Leroya Sane piłkę do siatki wpakował Bernardo Silva. W ostatnich sekundach spotkania bliski wyrównania był Sergio Aguero, jednak Argentyńczyk uderzył nad poprzeczką. Porażka Manchesteru City to ogromna sensacja!

Viktoria Pilzno 2:2 CSKA Moskwa (godz. 21:00)

Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Michaela Krmencika, który w 29. oraz 41. minucie trafiał do bramki. Cały zespół grał bardzo dobrze, a zawodnicy CSKA mieli ogromny problem, by przedrzeć się przez szczelną bronę rywali. Po przerwie Rosjanie wzięli sprawy w swoje ręce i już w 49. minucie złapali kontaktową bramkę, dzięki strzałowi Fedora Czałowa. Do końca regulaminowego czasu gry gospodarze prowadzili 2:1. Francuski sędzia doliczył aż pięć minut, co mocno zmotywowało przyjezdnych. Minutę przed końcem Jan Kovarik pociągnął rywala za koszulkę w polu karnym. Arbiter zauważył to i odgwizdał ,,jedenastkę”. Karnego pewnie strzelił Nikola Vlasic, który tym samym zapewnił Rosjanom remis.

Real Madryt 3:0 AS Roma (godz. 21:00)

Jak radzi sobie Real Madryt po transferze największej gwiazdy zespołu? NIE NAJGORZEJ! Królewscy od samego początku narzucili bardzo wysokie tempo. Aktywnie grali Toni Kroos i Gareth Bale, którzy był niemalże wszędzie. Choć Real przeważał, to nie potrafił do końca pierwszej połowy przypieczętować swojej dominacji strzeloną bramką. Dopiero w 45. minucie Isco genialnie uderzył z rzutu wolnego, a Królewscy mogli zejść na przerwę ze spokojem. Roma nie zawierzała zawieszać głów i po przerwie ruszyła do ataku, jednak kapitalnie dysponowany Keylor Navas zachował tego wieczoru czyste konto. Wynik podwyższył Gareth Bale oraz Mariano.

Valencia CF 0:2 Juventus Turyn (godz. 21:00)

O tym spotkaniu będzie mówić się jeszcze przez długi czas. Cóż to był za mecz! Od pierwszej minuty na Estadio Mestalla było niezwykle emocjonująco. Lekką dominację można przypisać zawodnikom Starej Damy. Oczy wszystkich sympatyków futbolu zwrócone były na Cristiano Ronaldo, który mógł wpisać się na listę strzelców już na początku. Portugalczyk w roli głównej wystąpił w 31. minucie niestety nie za sprawą gola. Jeden z arbitrów zauważył rzekome niesportowe uderzenie CR7 wobec rywala, który przewrócił się. Sędzia główny pokazał Portugalczykowi czerwoną kartkę, co wywołało morze spekulacji. Wydawałoby się, że wszystko jest przesądzone, jednak podrażniony Juventus cały czas atakował. W 45. minucie rzut karny wykorzystał Miralem Pjanić i Stara Dama mogła spokojnie zejść na przerwę. Sprawiedliwości staje się zadość? Zdecydowanie tak, gdyż w 51. minucie Pjanić ponownie wykorzystał podyktowany Włochom rzut karny. Zawodnicy Romy mieli ogromny problem ze strzeleniem bramki, bo choć grali w przewadze, to kapitalnie bronił Wojciech Szczęsny. Udowodnił to w samej końcówce, kiedy idealnie wyciągnął strzał Parejo z ,,jedenastki”. TO BYŁ SZALONY MECZ!

BSC Young Boys 0:3 Manchester United (godz. 21:00)

Innego wyniku niż wysokie zwycięstwo Manchesteru nikt się nie spodziewał. Drużyna z Berna dzielnie broniła się przez pierwsze 30 minut, za co należą im się ogromne brawa. W 35. minucie wynik otworzył najdroższy w historii ,,Czerwonych Diabłów” – Paul Pogba, który popisał się świetnym strzałem w okienko. Szwajcarzy mieli odrobinę pecha, gdyż w samej kocówce pierwszej połowy Kevin Mbabu zagrał piłkę ręką w polu karnym, a arbiter bez wahania podyktował ,,jedenastkę”, którą bez problemu wykorzystał Pogba. Po przerwie obraz gry nie zmienił się ani odrobinę. Debiutanci w LM grali tak jak giganci z Anglii im kazali. W 66. minucie wynik ustalił Martial. W doliczonym czasie gry piłkę do bramki skierował Juan Manuel Mata, ale sędzia dopatrzył się spalonego.


  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*