LM: Piłkarski wtorek, czyli Champions League w pigułce

Matias Vecino
Foto: gettyimages.com

Za nami pierwsze starcia w Lidze Mistrzów. Piłkarscy sympatycy czekali na tą chwilę z zapartym tchem, kiedy ponownie po kilku miesiącach przerwy znów usłyszą hymn Champions League. Emocji było co nie miara, a każdy kolejny mecz będzie przynosił ich coraz więcej. Prześwietlmy wtorkowe spotkania w LM.

FC Barcelona 4:0 PSV Eindhoven (godz. 18:55)

To było święto Lionela Messiego! Nikt nie potrafi otworzyć Ligi Mistrzów tak jak on! Argentyńczyk popisał się efektowym hat-trickiem i powoli odkupią swoje winy po nieudanym mundialu w jego wykonaniu. Świetne spotkanie zagrał Ousmane Dembele, który był aktywny podczas całego spotkania i przyczynił się do wysokiego wyniku Katalończyków. Holendrzy ponieśli dość wysoką karę, choć momentami pokazywali dobry futbol. Barcelona pierwszą połowę zakończyła z posiadaniem piłki na poziomie 69%, to PSV nie zamierzało tylko się broni. Spotkanie mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby tylko jeszcze w do przerwy Bergwijn i podwójnie Lozano byli bardziej dokładniejsi. Antybohaterem spotkania był Samuel Umtiti, który dwukrotnie ujrzał żółty kartonik i opuścił spotkanie w 79. minucie.

Inter Mediolan 2:1 Tottenham Hotspur (godz. 18:55)

Cóż tam się zadziało w końcówce spotkania! Do 85. minuty goście prowadzili 0:1 po bramce Eriksena. Obie ekipy pokazały w pierwszej połowie swoją słabą formę. Grały niemalże na równym poziomie, który nie przypominał najwyższego na świecie. Obie drużyny próbowały grać agresywnym pressingiem i chociaż czasami obrońcy rywali mieli we własnym polu karnym problemy, to nie przełożyło się to na groźne sytuacje do zdobycia bramki. Inter po 6-letniej przerwie powrócił do Ligi Mistrzów z przytupem, gdy po świetnych bramkach Icardiego i Vecino w końcówce wygrał starcie z angielskim Tottenhamem, który może czuć ogromny niedosyt.

Club Brugge 0:1 Borussia Dortmund (godz. 21:00)

To było chyba jedno z najnudniejszych spotkań podczas wtorkowych starć w Lidze Mistrzów. Zawodnicy z Niemiec mieli ogromnie dużo szczęścia. Borussia długo szukała sposobu na belgijskich rywali, którzy nie grali futbolu na wysokim poziomie. Wszystko wskazywało, że mecz ten zakończy się bezbramkowym remisem i chyba to byłoby najbardziej sprawiedliwe. Ostatecznie mnóstwo szczęścia miał Christian Pulisić. Obrońcy z Belgii chcieli wybić piłkę, a trafili prosto w nabiegającego reprezentanta Stanów Zjednoczonych. To wystarczyło, by zawodnicy Borussi wywieźli z Belgii trzy punkty.

Crvena Zvezda Belgrad 0:0 SSC Napoli (godz. 21:00)

Kibice Napoli mogą czuć się nieco rozczarowani, gdyż ich zespół zawiódł. W stolicy Serbii Włosi mieli ogromnego pecha. Po strzałach piłkarzy Carlo Ancelottiego piłka dwukrotnie trafiła w poprzeczkę. Napoli co prawda częściej posiadało piłkę, ale pomimo tych dwóch groźnych uderzeń bramkarz Milan Borjan nie musiał się szczególnie napocić między słupkami. Gdyby Lorenzo Insigne i Arkadiusz Milik dołożyli odrobinę dokładności wynik wyglądałby zupełnie inaczej. Crvena Zvezda wykonała swój plan, grając przy tym dobre zawody.

Galatasaray Stambuł 3:0 Lokomotiv Moskwa (godz. 21:00)

W tej grupie najtrudniej było wskazać faworyta przed rozpoczęciem rozgrywek i boisko idealnie to zweryfikowało. Po tych drużynach można się spodziewać wszystkiego, a potencjał tych czterech ekip jest bardzo wyrównany. Od samego początku Lokomotiv głęboko cofnął się do defensywy i bronił dostępu do własnej bramki praktycznie całą jedenastką. Taka taktyka szybko zemściła się na rosyjskiej ekipie, gdy już w 9. minucie Garry Rodrigues, który strzałem sprzed pola karnego pewnie zdobył bramkę. Rosjanie nie potrafili już do końca doprowadzić przynajmniej do wyrównani. Do bramki uderzali też Derdiyok oraz Inan. Papa Ndiaye dwukrotnie ujrzał żółtą kartkę, przez co spotkanie skończyło się dla niego w 87. minucie.

FC Liverpool 3:2 Paris Saint-Germain (godz. 21:00)

To najciekawsze starcie wtorkowego wieczoru. Goście po słabym początku pozbierali się zaczęli zagrażać gospodarzom. Jednak szybko zapłacili za zbytnią pewność siebie. W 30. minucie Daniel Sturridge głową wpakował piłkę do siatki. Sześć minut później Juan Bernat w polu karnym podciął swego rywala, a ,,jedenastkę” pewnie wykorzystał Milner. Wydawałoby si, że już jest po meczu, jednak nic bardziej mylnego. Meunier pewnie strzelił bramkę. Gospodarze kontrolowali mecz, goście nie byli w stanie im zagrozić. Ale to nie był koniec emocji! W 84. minucie Salah stracił piłkę w środku pola, a niewidoczny Neymar ruszył z nią i w polu karnym podał do Kyliana Mbappe, który pewnie trafił do siatki. Liverpool oniemiał. W ostatnich minutach doliczonego czasu gry podopiecznych Jurgena Kloppa na prowadzenie wyprowadził Roberto Firmino.

AS Monaco 1:2 Atletico Madryt (godz. 21:00)

Początek należał go zespołu z Madrytu- efektywni Griezmann i Diego Costa robili na boisku różnicę. Jednak to gospodarze jako pierwsi strzelili bramkę. W 18. minucie Samuel Grandsir wpakował futbolówkę do siatki obok bezradnego Jana Oblaka. Dominacja Francuzów nie trwała zbyt długo, bo podopieczni Diego Simeone wynik spotkania ustawili jeszcze przed przerwą: najpierw Costa w sytuacji sam na sam z Benaglio pewnie strzelił bramkę, a kilkanaście minut później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykonanego przez Koke, Jose Maria Gimenez wyskoczył najwyżej w polu karnym i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po zmianie stron Atletico kontrolowało spotkanie, a Monaco rozpaczliwie szukało wyrównania, co im się nie udało.

FC Schalke 04 1:1 FC Porto (godz. 21:00)

Już w 13. minucie Schalke znalazło się w tarapatach, kiedy piłkę ręką w polu karnym zagrał Naldo, a arbiter odgwizdał ,,jedenastkę”, której nie strzelił Alex Telles. Ralph Fahrmann świetnie wyczuł jego intencje. I to tyle, jeśli chodzi o pierwszą połowę, bo poza tym strzałów było jak na lekarstwo. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero po przerwie. Najpierw Embolo wyprowadził Niemców na prowadzenie, jednak 11 minut później wynik wyrównał Otavio po dość kontrowersyjnie podyktowanym rzucie karnym.  Spotkanie zakończyło się remisem, co jest chyba w tym przypadku najbardziej sprawiedliwe.


  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*