MŚ 2018: Polacy wygrywają z Bułgarią i zajmują pierwsze miejsce w grupie!

Michał Kubiak&Jakub Kochanowski
Foto: gettyimages.com

Polscy siatkarze są nadal w gazie! Piąty mecz i piąte zwycięstwo. Biało-czerwoni pokonali reprezentację Bułgarii 3:1 (25:14, 23:25, 25:22, 25:23) i zajmują pierwsze miejsce w swojej grupie. Choć nasza gra momentami pozostawiała wiele do życzenia to najważniejsze jest odniesione zwycięstwo. 

Polacy spotkanie zaczęli z wysokiego C! Od samego początku wzięli sprawy w swoje ręce, a prowadzenia nie wypuścili do samego końca. Kapitalnie spisywał się Bartosz Kurek, Michał Kubiak, a przede wszystkim wczorajszy bohater – Jakub Kochanowski. Przy stanie 5:8 dla Polski nasz kapitan niefortunnie upadł i przez chwilę zwijał się z bólu. Wszyscy zadrżeliśmy, ale niepotrzebnie! To nic poważnego, a Michała Kubiaka nie jest w stanie nic zatrzymać. Na drugą przerwę techniczną biało-czerwoni schodzili z 8-punktowym prowadzeniem. Ostatecznie wygraliśmy 14:25 – TOTALNA DEMOLKA!

Druga odsłona zaczęła się od dość wyrównanej gry z obu stron. Odblokował się Todor Skrimov, który naprzemiennie z Kurkiem wymieniał piekielnie mocne ataki. Yosifov popisał się asem serwisowym (6:6) i Bułgarzy wracają do gry! Podopieczni Pałamena Konstantinova na pierwszą przerwę techniczną schodzili z jednopunktowym prowadzeniem. Wściekły Vital Heynen poprosił o czas przy stanie 12:9 dla gospodarzy, po czym wprowadził zmiany: schodzi Drzyzga i Kurek, wchodzi Schulz i Łomacz. Zrobiło się gorąco – Bratoev i Heynen ujrzeli żółte kartoniki. Koniec podwójnej zmiany w naszym zespole. Nie mamy sposobu zatrzymanie Uczikova i Skrimova (16:13). Kolejny czas dla Polski, a my dalej popełniamy błędy – rywale uciekają. Za Szalpuka pojawił się  Śliwka. Konstantinov przerywa grę (23:20), a Penchev zmienia Bratoeva. Kuba Kochanowski popisuje się kolejnym asem serwisowym, jednak nie zdołaliśmy wygrać tego seta (25:23).

Bułgarzy kolejną partię zaczynają od prowadzenia 3:0, co zmusiło polskiego selekcjonera do przerwania gry już na początku. Szybko odrobiliśmy starty i wróciliśmy do gry. Dzięki odrzucającej zagrywce oraz kapitalnym atakom Szapluka, Kurka i Kubiaka wyszliśmy na prowadzenie (6:10). Dokładamy blok pozwolił nam na powiększenie swojej przewagi. Skrimov opuszcza boisko, a w jego miejsce ponownie pojawił się Penchev. Wracamy na dobre tory – Polacy na drugiej przerwie technicznej prowadzili 9:16. Choć Bułgarzy zdobywali pojedyncze punkty, to my dowodziliśmy w tej partii. Nikolov zmienił Goceva (15:20), który od razu po wejściu popisał się blokiem na Kubiaku. Końcówka zaczęła się robić niebezpieczna – Bułgarzy odrobili starty do dwóch punktów (20:22). Gradinarov serwuje poza boisko a my wygrywamy 22:25. To już pewne – ZAJMUJEMY PIERWSZE MIEJSCE W GRUPIE!

Czwarta odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki obu ekip, z lekką dominacją dla naszego zespołu (5:6, 6:7). Na pierwszą przerwę techniczną z przewagą jednego oczka zeszli gospodarze. Od tego momentu walka toczyła się w rytmie punkt za punkt. Obie ekipy naprzemiennie wymieniały cios za ciosem. Przy stanie 11:11 Polacy wzięli sprawy w swoje ręce i wyszliśmy na trzypunktowe prowadzenie, głównie dzięki świetnej grze w obronie. Na drugą przerwę techniczną schodziliśmy z dwupunktową przewagą. Po wznowieniu gry po naszej stronie znów pojawili się Schulz i Łomacz. Swoją przewagę szybko roztrwoniliśmy, a Bratoev doprowadził swoją drużynę do wyrównania wyniku. Od tego momentu walka ponownie toczyła się punkt za punkt. Emocji było co nie miara! Ależ fatalny błąd popełnił Michał Kubiak, który uderzył prosto w blok, przez co Bułgarzy wyżsi na prowadzenie (23:22). Świetne zagrywki Kochanowskiego znów dały nam zwycięstwo. Wygrywamy 23:25!

Polacy na razie nie przegrali żadnego meczu i dziś powalczą o podtrzymanie tej dobrej passy. Rywal był mocny, niewygodny, bardziej wypoczęty, a przede wszystkim był gospodarzem. Jednak nam to nie przeszkadza. Zagraliśmy dobrze i zajęliśmy pierwsze miejsce w grupie. Nie przegraliśmy żadnego spotkania i oby tak było już do samego końca, bo z meczu na mecz waga spotkania będzie wzrastała.


  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*