Serie A: Napoli przegrywa. Mistrzostwo ucieka.

Niestety SSC Napoli w spotkaniu 35. kolejki Serie A przegrało na wyjeździe 0:3 z Fiorentiną. Tym samym podopieczni Maurizio Sarriego mają już znikome szanse na zdobycie mistrzostwa Włoch.
Spotkanie dla piłkarzy Napoli rozpoczęło się fatalnie, ponieważ już w 8. minucie spotkania czerwoną kartkę za faul na Giovannim Simeone ujrzał Kalidou Koulibaly. Arbiter podyktował rzut karny, jednak po obejrzeniu powtórki na wideo zrezygnował z tego i wznowił grę.
O tym jak grał dziś Giovanni Simeone można by mówić długo!. Aregentyńczyk rozegrał dziś kaitalne spotkanie, a wszystko to przypieczętował efektowym hat-trickiem. Dzięki niemu Fiorentina odniosła swoje pierwsze zwycięstwo po trzech porażkach z rzędu.
Pierwszą bramkę mogliśmy zobaczyć w 34. minucie, kiedy Cristiano Biraghi chciał uchronić aut, po czym przejął ją Simeone. Argentyńczyk oddał pewny strzał w środek bramki, którego Pepe Reina nie był w stanie obronić. Jak mówi stare porzekadło: ,,szczęście sprzyja lepszym” i tak też było przy kolejnej akcji. Najpierw wrzutkę w pole karne wybił obrońca, potem bramkarz, jednak w dobrym miejscu znalazł się Simeone, który umieścił piłkę w bramce. Ostatni gol padł w 93. minucie, kiedy nie kto inny jak Simeone po podaniu Chiesy po raz trzeci pokonał Reinę kompletując hat-tricka.
Jak spisali się Polacy? Zarówno Arkadiusz Milik jak i Piotr Zieliński na boisku pojawili się w 58. minucie, zastępując kolejno Mertensa i Marka Hamsika. Po upływie kilku minut na koncie Milika był już żółty kartonik. Niestety, dziś zespół Napoli nie przypominał w żadnym elemencie gry, do której nas przyzwyczaili. Cała drużyna zagrała przeciętnie, a Polacy nie pokazali na boisku niczego specjalnego.
W składzie Fiorentiny zabrakło dziś Bartłomieja Drągowskiego, który grał w ostatnich dwóch spotkaniach. Nieobecność  bramkarza spowodowana była niedyspozycją fizyczną.
Dzisiejsza porażka znacznie oddaliła Napoli od mistrzostwa Serie A, które było w zasięgu ich ręki. Drużyna Milika i Zielińskiego traci już aż cztery punkty do liderującego Juvntusu. Szanse na ostateczny triumf są już niestety tylko matematyczne.

  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*