LM: Real z wielkim zapasem przed rewanżem. Bayern wyjdzie z opresji?

Real Madryt
Foto: gettyimages.com

Pierwsze półfinałowe starcia już za nami! Wczoraj Liverpool pewnie pokonał AS Romę, zaś dziś Real Madryt okazał się lepszy od Bayernu Monachium wygrywając 1:2 (1:1). Czy mistrzowie Niemiec są w stanie znaleźć się w wielkim finale? Wszystko okaże się za tydzień. 

Pierwsza połowa kapitalnego starcia rozpoczęła się od bardzo szybkiej interwencji Bawarczyków. Rober Lewandowski próbował strzelić z ostrego kąta, ale nie trafił w bramkę i nabił Muellera, który nie opanował piłki. Chwilę później na stadionie zrobiło się gorąco! Polak domagał się karnego, jednak arbiter nie przerwał gry, gdyż Carvajal dotknął piłki barkiem. Spotkanie dla podopiecznych Juppa Heynckesa nie zaczęło się dość dobrze, gdyż już w 8. minucie spotkania urazu nabawił się Arjen Robben, a w jego miejsce pojawił się Thiago Alcantara. Nadszedł w końcu czas na Królewskich! Isco zatańczył z piłką, minął rywala, strzelił z dystansu… Jednak trafił wprost w Javiera Martineza. Mecz toczył się dość spokojnie – praktycznie cały czas w środkowej sferze boiska.

Na dość odważny strzał z 16. metra zdecydował się Carvajal, jednak strzał oddał prosto w Svena Ulreicha. Na pierwszą bramkę musieliśmy czekać aż do 28. minuty. James Rodriguez zagrał prostopadłą piłkę do Kimmicha, a ten strzelił pewnie trafił do bramki. Bawarczycy na prowadzeniu! Euforia szkoleniowca Bayernu nie trwała dość długo, gdyż chwilę potem w miejsce kontuzjowanego Jerome’a Boatenga wszedł Niklas Suele. Gra przeniosła się pod pole karne Realu. Jednak wszystkich zaskoczył Marcelo, który oddał kapitalny strzał. Ulraich był bez szans… W doliczonym czasie znów zrobiło się gorąco pod bramką Królewskich, jednak Navas pewnie obronił główkę ,,Lewego” po dośrodkowaniu Rodrigueza.

W drugiej części meczu Zinedine Zidane postanowił coś zmienić – w miejsce Isco pojawił się Marco Asencio. Strzałów Cristiano Ronaldo było jak na lekarstwo, a o tym z 20. metra chciałby jak najszybciej zapomnieć (piłka wylądowała po jego strzale na aucie, niestety nie bramkowym…). Po kilku niecelnych strzałach Bawarczyków, kapitalna akcją popisali się Królewscy. Vazquez zagrał do Asensio, a ten pewnie pokonał Urleicha! Do całej akcji przyczynił się katastrofalny błąd Rafinhii… Gracze z Monachium znajdowali się w ciężkiej sytuacji – strzelali niemal z każdej pozycji, szukali swojej szansy. Niestety w bramce Realu stał świetnie spisujący się Keylor Navas, który bronił jak z nut.

Kolejna zmiana u Królewskich – wchodzi Karim Benzema, schodzi Carvajal. Chwilę po tym znów na stadionie atmosfera lekko się podgrzała, gdyż pomimo tego, że Ronaldo trafił do bramki, arbiter gola nie uznał, gdyż CR7 przyjął piłkę ręką. Portugalczyk jak zawsze miał inne zdanie na ten temat… Czas uciekał, a Bayern wciąż naciskał, jednak w tym wszystkim brakowało przede wszystkim dokładności. Gra na czas – Casemiro zastępuje Mateo Kovacić. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Lewandowski przed szansą trafienia do bramki, jednak świetnie wyszedł Navas. Choć sędzia doliczył aż cztery minuty, podopieczni Juppa Heynckesa nie byli w stanie podwyższyć wyniku.

Na pierwszy rzut oka to gracze z Monachium byli drużyną lepszą, jednak większa ilość indywidualnych błędów przewyższyła szalę zwycięstwa na korzyć Królewskich. Bayern czeka niezwykle trudne zadanie – pokonać Real na własnym terenie to niemal niewykonalne, jednak wszystko zweryfikuje boisko. Robert Lewandowski był dziś niemal niewidoczny. Inaczej mogłoby być gdyby sędzia odgwizdał faul na Lewym, a ten zapewne wykonałby celnie ,,jedenastkę”. Teraz już nic nie zmienimy. Jedyne co nam pozostało to czekać na rewanżowe starcie, które zaplanowano na 1 maja o godz. 20:45 w Madrycie.


  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*