Co się dzieje z naszą kadrą? Przebudowa czy głęboki kryzys?

Adam Malcher
Foto: gettyimages.com
Na polskich piłkarzy ręcznych po czwartkowej porażce z Czechami 21:25 (10:14) rozgrywanego w ramach spotkań towarzyskich spadła ogromna fala krytyki. Porażki są wpisane w sport, ale jak to się mówi ,,są porażki i porażki”. Styl przegranej naszych zawodników jest po prostu nie do opisania. Przed sobotnim starciem w Zubri Polacy są w opałach. 
W tej mieszaninie przebłysków dobrej gry naszego zespołu z fatalnymi akcjami, które widocznie pogrążają zespół istnieją malutkie plusy oraz duże minusy, które postaram się teraz krótko omówić.
POWRÓT ADAMA MALCHERA: To zdecydowanie jeden z plusów w obecnej sytuacji biało-czerwonych. Bramkarz powrócił do gry po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją stopy i w drugiej połowie pokazał klasę. Gdyby nie on prawdopodobnie Czesi znacząco by nam odskoczyli.  31-latek zaczarował polską bramkę w kocówce spotkania, dzięki czemu wynik nie wyglądał tak drastycznie.
BOHATER PAWEŁ GENDA: To zawodnik, który pojawił się na boisku na ostatni 10 minut spotkania. W tak krótkim czasie potrafił jednak udowodnić swoją wartość, a przede wszystkim pokazał, że warto na niego stawiać. Zaraz po wejściu na boisku dostał dwuminutowe wykluczenie za faul na rywalu, jednak później było już tylko lepiej – trzy rzuty, trzy bramki.
GĘBALA (DOBRY?) W STATYSTKACH: Patrząc na grę Tomasza Gębali w czwartkowym spotkaniu, jego występ możemy zaliczyć do bardzo przeciętnych. Jednak jak się okazuje, to nieprawda! Gębala każdą swoją akcję kończył zdobytą bramką. Polak najlepiej radzi sobie w dalszych odległościach od bramki, gdyż w sytuacjach, kiedy musi zwalczyć z obroną, nie jest już tak dobrze.
CHAOS NA ŚRODKU: Atak pozycyjny to ogromna męczarnia dla biało-czerwonych. Wracający po kontuzji Michał Potoczny na początku spisywał się bardzo dobrze, jednak nie trwało to długo. Po upływie 15 minut Potoczny przysiadł i stracił pomysł na prowadzenie gry. Trener pokusił się o zmianę i na jego miejsce wpuścił Łukasza Gieraka, który również grał podobnie do swojego zmiennika.
PANOWIE, CZAS ROZWINĄĆ SKRZYDŁA!: Ilość zdobytych bramek ze skrzydeł jest przerażająca… Zaledwie 5 z 21 bramek padło ze szydeł, przy czym tylko dwie z ataku pozycyjnego… Co z naszą kadrą? Gdzie ta współpracująca ze sobą, rozumiejąca się ze sobą grupa nieustraszonych mężczyzn? Cały mecz grę prowadzono przez środek, co nie przynosiło efektów. Same rzuty z drugiej linii lub po dograniu do koła nie pozwalają nawet marzyc o zwycięstwie ze Szwedami bądź Norwegami, co kiedyś było na porządku dziennym.
NIEISTNIEJĄCE PRAWE ROZEGRANIE: Dyspozycja prawych rozgrywających to zdecydowanie największy minus dla naszej kadry. Zarówno Rafał Przybylski jak i jego zmiennik Paweł Paczkowski nie pokazali się z jak najlepszej strony, a wręcz przeciwnie – zanotowali wiele strat i niecelnych rzutów.
Podopieczni Piotra Przybeckiego oraz sam szkoleniowiec mają co poprawiać i musza szukać sposobu, aby powrócić do tych lat, kiedy piłka ręczna była najbardziej dramatycznym sportem, a biało-czerwoni przyprawiali swoich fanów niemalże o zawał. Na to czekamy Panowie!

  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*