LM: Więcej szczęścia niż …? Bayern szczęśliwie lepszy od Sevilli

Robert Lewandowski
Foto: gettyimages.com
Liga Mistrzów zawsze zaskakuje i napawa ogromnymi emocjami. Tak było również w jednym z ćwierćfinałowych spotkań. Tak jak się wszyscy spodziewali – Bayern zrobił duży krok naprzód i przybliżył się do półfinału rozgrywek. Jednak rozegrali bardzo trudne spotkanie, gdyż Sevilla nie wystraszyła się mistrzów Niemiec.
Jak przystało na najlepszą od lat drużynę Bundesligi, Bayern zanotował kolejne zwycięstwo na swoim koncie, jednak praktyczni przez cały mecz fanatycy bawarskiego zespołu musieli drżeć i obawiać się o zwycięstwo swojej ulubionej ekipy. Mistrzowie Niemiec nie zachwycili, a ich gra pozostawiała sporo do życzenia. Choć wygrali z Sevillą 2:1 (1:1), to zwycięstwo to możemy nazwać ,,szczęściem”, ponieważ obie bramki wpadły po rykoszetach. Gospodarze zagrali dobre spotkanie, a niewykorzystane okazje z pierwszej połowy mogą śnić im się po nocach. Rewanż zaplanowano na 11 kwietnia w Monachium.
Bayern Monachium w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów występuje już 17. raz. Drużyna Sevilli w tej fazie ostatni raz znajdowała się aż 60 lat temu. W 1/16 Andaluzyjczycy wyeliminowali Manchester United. Na własnym boisku padł remis 0:0, zaś na Old Trafford dwa gole Wissama Ben Yeddera zapewniły Sevilli zwycięstwo 2:0 i dały awans do kolejnej rundy. Bawarczycy nie mieli żadnych kłopotów z Besiktasem (5:0 i 3:1).
Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie z obu stron. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 10. minucie, kiedy po serii podań Arturo Vidala oraz Thomasa Muellera, Niemiec zza pola karnego uderzył nad bramką. Dziesięć minut później zrobiło się gorąco pod bramką gości. Po dośrodkowaniu z lewej strony do piłki dobiegł Pablo Sarabia, który spudłował 10 metrów od bramki! Dopiero w 33. minucie spotkania piłka po raz pierwszy wpadła w światło bramki. Po znakomitym zagraniu Sergio Escudero z lewej strony, Sarabia wygrał walkę z Juanem Bernatem i trafił do bramki dając gospodarzom prowadzenie 1:0. Euforia nie trwała jednak długo, gdyż w 38. minucie po nerwowej sytuacji pod bramką Sevilli samobójczego gola na swoje konto zapisał Jesus Navas. I było już 1:1.
Druga połowa spotkania przyniosła jeszcze więcej emocji oraz ciut lepszą grę mistrzów Niemiec. Już na początku Frank Ribery mógł dać prowadzenie swojej drużynie, jednak jego strzał został zablokowany. Bawarczycy kolejną świetną okazję mieli w 66. minucie, kiedy Javier Martinez oddał kapitalny strzał, jednak został wybroniony przez Davida Sorię. Wynik spotkania został ustalony 180 sekund później, gdyż piłka znów pechowo odbiła się od Escudero i po główce Thiago Alcantary trafiła do bramki.
Jak spisał się Robert Lewandowski? Polak zagrał spokojnie, bez forsowania. ,,Niewidoczny Lewandowski” rzadko miał piłkę przy nodze, w wyniku czego nie miał okazji powalczyć o indywidualne trafienie. Największą szansę miał w 84. minucie spotkania. ,,Lewy” dostał prostopadłe zagranie, jednak jego strzał z prawej nogi minimalnie przebiegł obok bramki.
Rewanż rozstanie rozegrany 11 kwietnia na monachijskiej Allianz Arenie. Aby Sevilla znalazła się w półfinale musi pokonać mistrzów Niemiec aż dwoma bramkami, co wydaje się niemożliwe na niemieckiej murawie. Szykują się ogromne emocje!

  • Źródło: własne
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*