ZIO: Skocznia źle się sprzedająca, czyli o rywalizacji na obiekcie normalnym

Kamil Stoch
Foto: gettyimages.com

Skocznia normalna w Pucharze Świata jest obiektem, na którym skacze się wtedy, kiedy wiatr uniemożliwia rywalizację na większych obiektach. Na najważniejszych imprezach towarzyszy on już przez ponad pół wieku. To właśnie jutrzejsza rywalizacja na skoczni normalnej rozpoczyna zmagania olimpijskie. 

RÓŻNICE

Podstawową różnicą odróżniająca ją od większej skoczni. Na skoczniach normalnych punkt konstrukcyjny znajduje się między 75. a 100. metrem. W Pjongczangu umieszczony jest na 98. metrze. Jest to zdecydowanie największy normalny obiekt w dziejach rywalizacji olimpijskiej, ponieważ jej rozmiar wnosi aż 109 metrów. Różnice w odległościach będą zdecydowanie mniejsze niż na skoczni normalnej, dzięki czemu konkurs będzie bardziej zacięty. Z każdy metr wyładowany poza punktem K są dodawane 2 punkty.

Kamil Stoch cztery lata temu w Soczi pokonał z przewagą 12,7 punktów Petera Prevca, jednak zwykle różnice są znacznie mniejsze na skoczniach normalnych. ,,Tam będzie bardzo ciasno. Będą skakać w jedną dziurę, dlatego mogą decydować noty” – przewiduje Łukasz Rutkowski, olimpijczyk z Vancouver.

,,Widzę mocnych ośmiu-dziesięciu zawodników. Liczy się każdy szczegół. Lot, lądowaniu tu można wiele stracić” – dodaje trener Wojciech Tajner.

ODBICIE

Wyjście z progu jest bez wątpienia kluczowym momentem każdego skoku. Na mniejszych obiektach jest to niemal najważniejszy element. ,,Jeżeli na skoczni dużej popełni się błąd, to można nadrobić więcej. W przypadku spóźnienia można ,,żyłować” skok w locie. W przypadku Kamila wszystko wygląda lekko, ale sądzę, że gdy odbije się za późno, to musi się mocno postarać, aby odlecieć” – przyznaje Rutkowski.

,,Na skoczniach dużych dochodzi jeszcze ułożenie w locie. Zawodnik z dobrą techniką ułoży się odpowiednio i zyskuje metry. A gdy wieje pod narty, to już w ogóle odlatuje” – dodaje olimpijczyk z Vancouver.

Adam Małysz był zdecydowanie specjalistą na skoczniach normalnych, gdyż w trakcie swojej kariery trzykrotnie został mistrzem świata na tych obiektach. ,,Nie był wysokim zawodnikiem, ale akurat wzrost nie ma już znaczenia. Kiedyś niżsi mieli łatwiej na skoczniach z krótszym progiem. Dziś już takich obiektów jest coraz mniej” – analizuje dalej Tajner.

SKOCZNIA ŹLE SIĘ SPRZEDAJĄCA

Podczas ostatnich pięciu lat zmagania na skoczni normalnej odbywały się zaledwie 10 razy, w tym czterokrotnie o medale i nagrody. Według Tajnera jest tak, ponieważ: ,,Lepiej oglądać dłuższe skoki. Wszyscy idą w tym kierunku. Chcą atrakcyjnych zawodów”, zaś Rutkowski zastanawia się: ,,Ma to sens marketingowy i widowiskowy. Jeśli jednak skaczemy na normalnych skoczniach na igrzyskach i mistrzostwach świata, to czemu nie ma ich w Pucharze Świata?”
Pierwszy raz na normalnej skoczni rywalizowano w 1964 roku, więc 45 lat później iż zmagania na obiekcie dużym. Najwięcej tytułów na tym obiekcie zdobyli Finowie. Dotychczas żaden zawodnik nie obronił tytułu olimpijskiego na skoczni normalnej. Kto wie, może pierwszym skoczkiem będzie właśnie Kamil Stoch?

  • Źródło: sport.tvp.pl
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*