Mariusz Marcyniak: „Bez ciśnienia – cieszyć się siatkówką”

Mariusz Marcyniak
fot. Patrycja Bargieł / Aluron Virtu Warta Zawiercie

„Nie ma żadnego ciśnienia. Mamy cieszyć się siatkówką i ryzykować. A wiadomo, że na ryzyku bardzo dobrze się gra. Skra ma w składzie gwiazdy, ale myślę, że możemy pokusić się o niespodziankę” – uważa Mariusz Marcyniak, środkowy Aluronu Virtu Warty Zawiercie, przed niedzielnym (14.45) domowym meczem Jurajskich Rycerzy z wicemistrzami Polski, a zarazem… byłym klubem „Majorki”.

Przed przyjściem do Zawiercia, byłeś zawodnikiem PGE Skry. Właściwie pierwszy raz przeciw byłemu klubowi grałeś już w spotkaniu wyjazdowym. Jakie emocje towarzyszyły wówczas powrotowi do Bełchatowa po drugiej stronie siatki?

Było mi bardzo miło wrócić do Bełchatowa. Po fajnym przywitaniu podczas oficjalnej prezentacji zrobiło mi się naprawdę przyjemnie. Szkoda, że nie mogłem dłużej zagrać przeciwko nim, bo miałem sporą ochotę. Ale może w najbliższym spotkaniu się uda. Zawsze miło jest tam wracać. Tak jak wiele innych osób, bardzo dobrze wspominam to miasto i ten klub.

W tamtym meczu nie dostałeś zbyt wielu szans na parkiecie. Może teraz będzie możliwość, byś okazał się tajną bronią w rywalizacji z Twoją byłą drużyną?

Skład trochę się pozmieniał, ale większość chłopaków znam. To jednak nie jest moja decyzja, tylko wybór naszego szkoleniowca, więc jemu pozostawiam te rozstrzygnięcia.

W Bełchatowie dwa z trzech setów przegraliście dopiero na przewagi, po zaciętej bitwie. Teraz po wygraniu seta w Kędzierzynie-Koźlu byliście o włos od sensacji w starciu z mistrzami Polski. Może zatem zdołacie ją sprawić z wicemistrzem? Tym bardziej, że gracie we własnej hali.

Już w pierwszej rundzie pokazaliśmy, że potrafimy grać przeciwko wyżej notowanym rywalom. Nie ma żadnego ciśnienia. Mamy wyjść i zagrać – cieszyć się siatkówką i ryzykować. A wiadomo, że na ryzyku bardzo dobrze się gra. Tym bardziej, jeśli jest udany dzień, to wtedy ta gra wygląda ciekawie. Myślę, że możemy pokusić się o niespodziankę. Skra to bardzo dobry zespół. Mają w składzie gwiazdy siatkówki, nie tylko polskiej, ale sądzę, że jesteśmy w stanie coś „urwać”.

Bilety sprzedały się w pół godziny, wręcz toczyła się o nie walka. Wszyscy chcą kibicować, w Zawierciu (i nie tylko) zapanowała moda na Jurajskich Rycerzy.

To miłe, że przez cały czas mamy komplety kibiców. Choć pewnie tym przypadku dużą rolę odegrał rywal, bo gdzie Skra nie pojedzie, tam hale się wypełniają, ze względu na „marketing” reprezentowany przez samych zawodników. Cieszymy się, że tylu fanów przychodzi nas dopingować, gdyż jest to dla nas bardzo ważne.


  • Źródło: Rozmawiał Damian Juszczyk
    Biuro Prasowe Aluronu Virtu Warty Zawiercie
  • fot. Patrycja Bargieł / Aluron Virtu Warta Zawiercie
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*