Anwil wygrywa w Koszalinie!

Anwil Włocławek
foto: sportowefakty.pl

Anwil Włocławek wygrał w Koszalinie z AZS-em w stosunku 91:80 i umocnił się na pozycji lidera Energa Basket Ligi.

Mecz znacznie lepiej rozpoczęli goście, który po trafieniach Ivana Almeidy, a także Kamila Łączyńskiego wyszli na prowadzenie 14:6. Dzięki kolejnym rzutom Damiana Jeszke i Igora Wadowskiego AZS zbliżył się do rywali na trzy oczka, ale później goście znowu ponownie zbudowali sobie pewną przewagę, nie pozwalając na nic więcej. Trzy punkty zdobyte przez Michała Nowakowskiego ustawiły wynik spotkania po pierwszej kwarcie na 28:18. W pewnym momencie drugiej kwarty podopieczni Dragana Nikolicia zanotowali serię dziewięciu kolejnych punktów, a po przechwycie i akcji Qyntela Woodsa zmniejszyli straty do dwóch oczek. Włocławianie odpowiedzieli, ale gospodarze robili wszystko, by nie tracić dystansu do rywali. Ostatecznie po rzucie z dystansu Kamila Łączyńskiego goście na półmetku rywalizacji prowadzili w stosunku 47:38.

W trzeciej kwarcie Anwil kontrolował sytuację na parkiecie. W utrzymywaniu bezpiecznej przewagi tej drużyny bardzo pomagali Josip Sobin, a także Ante Delas. Dopiero w końcówce kwarty dzięki akcji 2+1 Szymona Kiwilszy oraz trafieniu Modestasa Kumpysa AZS zbliżył się do rywali na trzy oczka! Po pół godzinie gry liderzy Energa basket Ligi prowadzili w stosunku 67:62. W czwartej kwarcie goście notowali straty, a po trójce Kumpysa to gospodarze wyszli na prowadzenie! Podopieczni Igora Milicicia mieli później serię dwunastu kolejnych punktów i po rzucie Josipa Sobina zbudowali sobie siedmiopunktową przewagę. Gospodarze już nie mogli później w pełni wrócić do gry. W istotnych momentach skuteczni byli Airington, a także Leończyk, a Anwil ostatecznie odniósł zwycięstwo w stosunku 91:80.

Najlepszym koszykarzem gości był Ivan Almeida z dorobkiem 16 punktów i 7 zbiórek. W drużynie gospodarzy wyróżniał się Modestas Kumpys, który zdobył 20 punktów, a także zanotował 6 zbiórek i 3 asysty.


  • Źródło: Energa Basket Liga
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*