Czarodzieje z Marcinem Gortatem mistrzami Southeast Division

Washington Wizards pokonali na wyjeździe utytułowane Los Angeles Lakers 119:108. Z bilansem 46-28 zdobyli mistrzostwo Southeast Division, po raz pierwszy od 38 lat. Swoją cegiełkę w postaci siedmiu punktów dołożył Marcin Gortat.

Mecze ligi NBA toczą się z dużą częstotliwością. Drużyny mają do rozegrania setki meczy. Jedną z takich drużyn jest Washington Wizards z Marcinem Gortatem. Najpierw w sobotnią noc pokonali w niezłym stylu broniącą tytułu mistrza NBA, drużynę Cleveland Cavaliers, a do małego spięcia doszło między gwiazdą LeBronem Jamesem a Polish Hammerem. Jednak w ubiegłą noc mieli ciężką przeprawę z Los Angeles Lakers, którzy w tym sezonie grają dość słabo i z bilansem 21-53 są najsłabsi.

Wszystko zmieniło się w drugiej połowie spotkania. Czarodzieje w trzeciej kwarcie przegrywali różnicą nawet 16 punktów, a w ostatniej odsłonie wynik niewiele się zmienił było 95:82 dla Lakersów. Jednak nastąpił przełom i sygnał do odrabiania strat dał John Wall.

Koszykarze z Waszyngtonu zaczęli bardzo dobrze grać w obronie. W ostatniej kwarcie pozwolili gospodarzom zdobyć jedynie 13 punktów z gry, a sami grali jak z nut i dziurawili kosz przeciwników raz za razem. Najlepszy w ich szeregach był wspomniany John Wall, który uzyskał 34 pkt, dołożył do tego 14 asyst i cztery przechwyty.

W czwartej kwarcie Marcin Gortat przesiedział na ławce. Wcześniej jednak zdobył dla swojej drużyny siedem punktów (3/4 z gry oraz jeden rzut wolny). Dołożył do tego dziesięć zbiórek, asystę, blok i przechwyt. Wśród pokonanych najlepszy był D’Angelo Russell – 28 pkt.

W tabeli całej Konferencji Wschodniej z bilansem 46 zwycięstw i 28 porażek Washington Wizards zajmują trzecie miejsce. Nieznacznie lepsi są tylko Boston Celtics (48-26) i Cleveland Cavaliers (47-26).

Kolejna okazja do zobaczenia Marcina na parkietach NBA już w środę w Los Angeles. Przeciwnikiem koszykarzy Scotta Brooksa będzie Los Angeles Clippers (44-31).

Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*