Therese Johaug – winna czy niewinna?


Warning: Illegal string offset 'filter' in /home/platne/serwer14838/public_html/wp-includes/taxonomy.php on line 1489

Dwa tygodnie temu świat obiegła informacja o pozytywnym wyniku testu antydopingowego, jednej z czołowych biegaczek narciarskich ostatnich sezonów, Therese Johaug. „Jest mi przykro, że ludzie nie wierzą w to, co mówię, a ja przecież szczerze i otwarcie opowiedziałam swoja historię. W ciągu jednej minuty moje całe życie stanęło na głowie. Zmieniło się wszystko, co robiłam codziennie i wszystko stało się niewiarygodnie ciężkie” – powiedziała narciarka, ze łzami w oczach, podczas konferencji prasowej z norweskimi dziennikarzami.

Dokładnie 13 października światła dziennego ujrzała informacja o dopingowej wpadce Therese Johaug. Sama biegaczka nie czuje się winna i całą winę zrzuca na lekarza. „Lekarz zapewniał, że nie ma w maści żadnej substancji, która znajdowałaby się na liście zakazanych” – powiedziała Norweżka w czwartek na konferencji prasowej w Oslo.

„Te 14 dni od konferencji prasowej były bardzo wyczerpujące. Potrzebowałam czasu” – mówiła dziś Johaug na zwołanej konferencji prasowej, na której dominowały indywidualne rozmowy. To pierwsze spotkanie z mediami znakomitej norweskiej biegaczki narciarskiej od 13 października.

Narciarka przyznała, iż po otrzymaniu wiadomości o pozytywnym wyniku badań antydopingowych całkowicie się załamała. Chciała wszystko rzucić, a nawet zakończyć karierę. „Teraz jestem zdecydowana powrócić na trasy. Jestem realistką, więc wiem, że potrzeba na to trochę czasu. Ten sezon będzie dla mnie stracony” – dodała 28-latka.

Podczas konferencji prasowej na pytanie o krem na poparzone słońcem usta odpowiedziała: „Otrzymałam opakowanie od lekarza (Fredrika Bendiksena). Wyjęłam tubkę, a opakowanie i ulotkę wrzuciłam do kosza. Zapewniał, że nie ma tam żadnej substancji, która znajdowałaby się na liście zakazanych. Nie miałam żadnego powodu, żeby mu nie ufać„.
Dodała również, że zawsze dokładnie i szczegółowo sprawdza skład zagranicznych lekarstw. Nie ograniczając się wyłącznie do przeczytania ulotki, szuka także informacji w internecie.

Oprócz tego biegaczka wspominała dzień, w którym zaczęły się jej problemy zdrowotne. „27 sierpnia wybraliśmy się na trasy w Livigno. Było ciepło. Dostałam udaru. Potem pojawiły się gorączka, biegunka i bóle głowy. Poparzone wargi z każdym dniem wyglądały coraz gorzej. W Livigno zaczęło to wyglądać naprawdę beznadziejnie. Pojawiły się krwawiące rany” – zdradziła.

Podkreśliła także, iż ze strony wielu ludzi otrzymała ogromne wsparcie, za co jest im niezmiernie wdzięczna. „Dziewczyny z reprezentacji Norwegii i ludzie z kadry wspierali mnie przez ten trudny okres. To samo odnosi się do rodziny, a przede wszystkim Nils Jakoba (Hoff), który jest dla mnie najważniejszą osobą” – zakończyła.

Warto dodać, iż oprócz Norwegów stojących murem za swoją rodaczką, broni ją również wielka gwiazda biegów narciarskich z lat 90-tych – Jelena Vialbe. Zdaniem Rosjanki przepisy są zbyt surowe i utrudniają życie sportowców, które staje się przez to dalekie od normalnego. „Ona tylko wzięła maść na wargę. Lista zakazanych substancji jest zbyt długa. Niedługo okaże się, że sportowcom pozostanie jako dozwolona już tylko kapusta. Przepisy powinny być surowe, ale to dziwne, że zakazana jest nawet taka maść. Zawodowym sportowcom zaczyna być trudno normalnie żyć” – skomentowała czternastokrotna Mistrzyni Świata.

Test antydopingowy u Therese Johaug przeprowadzony został 16 września, natomiast Norweska Agencja Antydopingowa poinformowała biegaczkę o wyniku badań 4 października. Norweską gwiazdę biegów narciarskich wstępnie zawieszono do 13 grudnia. Mimo to, w ubiegłym tygodniu krajowa agencja antydopingowa podała, że nadal badany jest jej przypadek.

W tym roku na dopingu złapany został również inny reprezentant Norwegii w biegach narciarskich Martin Johnsrud Sundby, który stracił zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i w cyklu Tour de Ski z sezonu 2014/2015. Dotyczy to zawodów Pucharu Świata, które odbyły się 13 grudnia w Davos i, po piątym etapie Tour de Ski, 8 stycznia w Dobbiaco w sezonie 2014/2015. Narciarz miał pozwolenie na zażywanie preparatu ventolin w dawkach do 1600 miligramów, lecz w dwóch przypadkach były one wyższe. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) uznał, że zawodnik naruszył przepisy Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), choć winę wzięła na siebie Norweska Komisja Antydopingowa i poniosła finansowe konsekwencje. Sundby został też zawieszony na dwa miesiące.


  • Źródło: Własne / sport.tvp.pl
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*