Leniwy nastolatek i jego zdeterminowani rywale – podsumowanie 6. kolejki La Liga

Do końca 6. kolejki La Liga został wprawdzie jeszcze jeden mecz, ale nie ma co ukrywać, że to, co najważniejsze już za nami. W ostatnim spotkaniu Alaves zmierzy się na własnym stadionie z Granadą, a jego wynik niewiele zmieni sytuację w tabeli. Liderem pozostanie Real Madryt z jednym punktem przewagi nad Barceloną. 

Największą niespodziankę w tej kolejce sprawili właśnie „Królewscy”, którzy zremisowali na wyjeździe 2:2 z Las Palmas. Hiszpańska „Marca” porównała zachowanie piłkarzy Realu do zachowania nastolatka, który w jednym dniu nakrywa do stołu i ściele łóżko, a przez resztę tygodnia odpoczywa. Po wpadce z Villarealem, która tylko cudem nie odbiła się na punktacji, Zinedine Zidane postanowił tym razem odpowiednio zmotywować swoich podopiecznych, aby uniknąć ryzyka utraty punktów. Niestety, determinacji i energii starczyło im tylko na sam początek meczu, którego tempo było imponujące. Z każdą kolejną minutą było jednak coraz gorzej. Po bramce zdobytej przez Asensio piłkarze Realu rozluźnili się nieco za bardzo i gospodarze bardzo szybko doprowadzili do wyrównania. W drugiej połowie na boisko wszedł Karim Benzema i już drugą okazję zamienił na gola. Problemy z celnością miał za to Cristiano Ronaldo, w związku z czym Zidane postanowił dać mu odpocząć i w 70. minucie dokonał zmiany. Portugalczyk nie był zadowolony z decyzji trenera, o czym dał znać w charakterystyczny dla siebie sposób. Kto wie, czy nieobecność największej gwiazdy nie wpłynęła pozytywnie na nastawienie zespołu Las Palmas, bo tuż przed końcem udało im się wyrównać wynik spotkania na 2:2.

Po remisie z Atletico nie zawiodła Barcelona, która dzięki potknięciu Realu zmniejszyła dystans do lidera na jeden punkt. Ekipa ze stolicy Katalonii rozgromiła Sporting Gijón 5:0 i to pomimo nieobecności Leo Messiego. Przypomnijmy, że Argentyńczyk w trakcie ostatniego meczu nabawił się poważnej kontuzji, która może wykluczyć go z gry nawet na trzy tygodnie. Jeżeli kibice „Barcy” obawiali się, że ich drużyna nie poradzi sobie bez swej największej gwiazdy, mogą spać spokojnie. Duet Suarez-Neymar nie zapomniał, jak zdobywać gole, a ponadto okazało się, że całkiem nieźle w ofensywie radzą sobie także inni piłkarze. Trzy ostatnie bramki piłkarze „Dumy Katalonii” zdobyli w siedem minut. Warto jednak podkreślić, że padły one już po wykluczeniu z gry Alberto Lory, zatem Barcelona grała w przewadze. Najważniejsze w tym wszystkim jest przygotowanie mistrzów Hiszpanii do gry bez swoich czołowych zawodników, jak Messi czy Iniesta – mimo wielokrotnych narzekań na słabą ławkę rezerwowych.

Dwa punkty do lidera traci Atletico Madryt, które pokonało u siebie Deportivo La Coruna 1:0. Nie był to mecz o szczególnych walorach piłkarskich ani estetycznych. Jedyny gol padł dopiero w 70. minucie, kiedy do siatki trafił aktywny jak zawsze i nieskuteczny jak nigdy Griezmann. Podobnie jak Barcelona, piłkarze z Madrytu także grali w przewadze jednego zawodnika, ale w ich przypadku faktycznie można mieć wątpliwości co do tego, jak skończyłoby się to spotkanie gdyby nie to. Na ich usprawiedliwienie należy jednak dodać, że również i oni zagrali bez dwóch ważnych piłkarzy. Mimo kiepskiego wrażenia i niezbyt imponującego wyniku, dla „Los Colchoneros” liczy się tylko powrót do czołówki i szansa na dogonienie rywali w tabeli.

W Bilbao Athletic pokonał Sevillę 3:1, dzięki czemu wyprzedził ekipę z Andaluzji w tabeli. Po ostatnich zwycięstwach oraz remisie z Realem, na czwartą pozycję awansował Villareal, który pewnie zwyciężył z Osasuną 3:1. Na prostą wydaje się wychodzić Celta Vigo – po kiepskim początku ligi, piłkarze z Galicji wciąż szukają właściwego rytmu, ale na pewno idzie ku lepszemu. Zwycięstwo 2:0 z Espanyolem wydarli w samej końcówce, choć styl pozostawia wiele do życzenia. W podobnej sytuacji jest Valencia, która pokonała Leganes 2:1, wygrywając w ten sposób dopiero drugie spotkanie w sezonie.


  • Źródło: Własne/marca.com
  • Foto: sport.interia.pl
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*