Podsumowanie zmagań na olimpijskiej pływalni

Jeżeli mamy szukać najbardziej medalodajnej dyscypliny na igrzyskach, bez wątpienia pływanie będzie w czołówce. Daje ono możliwość zdobycia nawet kilku medali na jednej imprezie, co pozwala przyczynić się do awansu danej reprezentacji w klasyfikacji. Widać to doskonale na przykładzie Węgier, dla których krążki zdobyte na pływalni stanowiły prawie połowę całego dorobku, co łącznie dało im 12. miejsce w tabeli. Warto zatem podsumować zakończone niedawno igrzyska, ale przez pryzmat wydarzeń z olimpijskiego basenu.

Bez wątpienia największym bohaterem tej dyscypliny, jak również sportu w ogóle, jest Michael Phelps. Amerykanin występem w Rio de Janeiro potwierdził tylko swoją wielkość. Zdobył 6 medali – 5 złotych i jeden srebrny, czym powiększył swój dorobek medalowy do 28 krążków. Phelps po raz kolejny okazał się niepokonany na dystansach 200 metrów stylem motylkowym i zmiennym oraz w trzech konkurencjach drużynowych. Jest absolutnym rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę medali olimpijskich, zdobytych przez niego w całej karierze.

Warto zapamiętać także rodaka Phelpsa – Ryana Murphy’ego, który wygrał dwie indywidualne konkurencje na 100 i 200 metrów stylem grzbietowym. 21- latek pokonał w Rio kilku bardziej utytułowanych kolegów, co samo w sobie jest dużym sukcesem. Swoje pierwsze olimpijskie złoto natomiast zdobył Włoch Gregorio Paltrinieri, który zwyciężył na 1500 metrów stylem dowolnym. Świetnie spisali się również młodzi Australijczycy – Mack Horton i Kyle Chalmers. Za największe zaskoczenie powinno zostać uznane sensacyjne zwycięstwo reprezentanta Singapuru na 100 metrów motylkiem. W tej konkurencji Joseph Schooling pokonał nawet samego Michaela Phelpsa. Dzięki niemu, Singapur mógł cieszyć się pierwszym w historii złotym medalem olimpijskim.

Wśród pań najwięcej krążków wywalczyła Kathleen Ledecky, którą śmiało można uznać za największą gwiazdę na pływalni. Amerykanka specjalizuje się w stylu dowolnym na różnych dystansach, co daje jej sporo medalowych szans. W Rio de Janeiro pływaczka pobiła także dwa rekordy świata. Na swój wielki sukces zapracowała wreszcie doświadczona Katinka Hosszu. Pomimo wielu wygranych na Mistrzostwach Świata i Europy, nie wiodło jej się na igrzyskach. Doczekała się jednak medali – i to od razu aż trzech złotych, na 100 metrów grzbietem oraz na 200 i 400 stylem zmiennym.

Oczekiwań rodaków nie zawiodły Mireia Belmonte i Lilly King. Ta pierwsza zwyciężyła na dystansie 200 metrów motylkiem, druga natomiast ustanowiła nowy rekord olimpijski na 100 metrów stylem klasycznym. Antybohaterką okazała się Rosjanka Julija Jefimowa, która została wygwizdana przez zgromadzonych na basenie kibiców. Dwukrotna srebrna medalistka została oskarżona przez rywalki i dziennikarzy o stosowanie niedozwolonych substancji. Pozytywną niespodziankę sprawiła za to Kanadyjka Penelope Oleksiak, która zdobyła pierwsze w życiu złoto olimpijskie na 100 metrów grzbietem.

Niestety do największych przegranych na tych igrzyskach można zaliczyć reprezentantów Polski. Jeden z naszych faworytów do medalu, Jan Świtkowski, odpadł już w eliminacjach wyścigu na 200 metrów motylkiem. Do awansu zabrakło bardzo niewiele. Identyczny los spotkał Mistrza Europy Radosława Kawęckiego, którego nieobecność w półfinale 200 metrów grzbietem można było nazwać sensacją. Do półfinału 100 metrów motylkiem awansował za to Konrad Czerniak, ale na tym zakończyła się jego przygoda z igrzyskami. Z tym zawodnikiem wiązał się też niemały skandal, okazało się bowiem, że związek zapomniał zgłosić Czerniaka do rywalizacji w stylu dowolnym.

Stosunkowo nieudany występ zaliczył także Francuz Camille Lacourt. Mistrz Świata i Europy zajął w finale 100 metrów grzbietem 5. miejsce i zakończył karierę bez olimpijskiego medalu w konkurencji indywidualnej. Burzę wywołała jego wypowiedź na temat chińskiego mistrza Suna Yanga, który według doniesień mediów, nie powinien brać udziału w zawodach ze względu na stosowane przez niego leki na serce o działaniu dopingującym.


  • Źródło: Własne
  • FOTO: dreamitalive.com
Share Button

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*