Sensacja w finale tyczkarzy, Lavillenie przegrywa walkę o złoto!


Warning: Illegal string offset 'filter' in /home/platne/serwer14838/public_html/wp-includes/taxonomy.php on line 1489

Zaplanowany na 1:35 czasu polskiego finał konkursu skoku o tyczce mężczyzn rozpoczął się z lekkim opóźnieniem przez intensywne opady deszczu. Mimo to, długie czekanie się opłaciło, bo rywalizacja stała na bardzo wysokim poziomie. To, co się tam wydarzyło śmiało można nazwać największą niespodzianką turnieju, bowiem olimpijskie złoto powędrowało nie do wielkiego faworyta, ale do reprezentanta gospodarzy. Jedyny Polak w finale Piotr Lisek zajął czwarte miejsce.

Piotr Lisek znakomicie poradził sobie z wysokościami 5,50 i 5,65, co dawało mu nadzieję na medal, zwłaszcza że rywalom szło nieco gorzej. Następnie pokonał również 5,75 i wydawało się, że z każdym skokiem może być jeszcze lepiej. Kłopoty Liska zaczęły się od 5,85, w związku z tym postanowił on zaatakować od razu 5,93, ale okazało się to dla niego barierą nie do przejścia. Pokonane wysokości pozwoliły mu na zajęcie tak nielubianego przez sportowców czwartego miejsca. Zaskoczeniem była porażka Mistrza Świata z Kanady – Shawnacy Barber nie zaliczył ani jednej wysokości i odpadł jeszcze zanim Renaud Lavillenie rozpoczął rywalizację.

Francuz zaczął od 5,75, które nie sprawiło mu trudności. Lavillenie za pierwszym razem pokonał 5,93, z dużym zapasem i w przepięknym stylu. W drugiej próbie udało się to również Brazylijczykowi Da Silvie. Trzy razy zrzucił poprzeczkę Amerykanin Sam Kendricks, ale wynik 5,85 dał mu brązowy medal. Walkę o złoto miał stoczyć obrońca tytułu z Londynu z zaledwie 22-letnim reprezentantem gospodarzy. Z początku wynik rywalizacji wydawał się przesądzony, a niewielu pewnie spodziewało się, że młody tyczkarz sprawi tak wielką niespodziankę. Zwycięstwo zapewnił sobie zagrywką taktyczną. Kiedy rekordzista świata bez problemu pokonał wysokość 5,98, Da Silva poprosił o przesunięcie trzech swoich prób na 6,03. Choć widać było, że ta wysokość jest w zasięgu genialnego Francuza, zabrakło jednak niewiele i nie sprostał wyzwaniu. Brazylijczyk tymczasem dokonał niemożliwego – w drugim skoku zaliczył 6,03, jednocześnie bijąc rekord olimpijski. Publiczność oszalała z radości, a rozczarowanego srebrnym medalem Lavilleniego pocieszali przyjaciele.


  • Źródło: Własne
  • FOTO: www.yaplakal.com
Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*